Przedsiębiorstwo Handlu Drewnem i Płytami "Siekierki" s.c. Lesiewski i Synowie

Znajdź nas:

Oferta
Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką dotyczącą cookies.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.

Prasa o nas

"Forum Przemysłu Drzewnego" nr 11 (listopad 2007 r.)

Rodzinny biznes w stolicy
O sytuacji małych składów drewna, popycie na płytę OSB oraz planach PHDiP Siekierki, z jej właścicielem Tadeuszem Lesiewskim, rozmawia Marcin Zatyka:
 
Siekierki, znajdujące się w logo Pańskiej firmy, to symbol bardzo wymowny, nie tylko ze względu na branżę, w której ona funkcjonuje, ale także lokalizację zakładu.
Tak, nasze logo w nieco przewrotny sposób łączy oba te czynniki. Siedziba firmy na Siekierkach nie oznacza jednak, że zasięg naszej działalności ogranicza się tylko do tej części miasta. Materiał drzewny nabywają w naszym składzie przedsiębiorcy z całej stolicy, a nawet z jej okolic. Stale też rozszerzamy nasz asortyment towarów i usług związanych ze sprzedażą i obróbką drewna. W zeszłym roku uruchomiliśmy małą stolarnię, która pozwala nam zadowolić szerszą grupę klientów.

Gdyby miał Pan określić profil waszego klienta, to powiedziałby Pan, że jest to...
... zazwyczaj właściciel małej firmy stolarskiej lub ciesielskiej. Z naszych usług bardzo często korzystają rzemieślnicy związani z branżą wykończeniową. Duże spółki budowlane rzadziej się zgłaszają. Ci, ktorzy potrzebują 100 m3 desek jadą przecież po materiał do tartaku.

Spółka Siekierki to przykład rodzinnej firmy, która przetrwała ostatnie trudne lata w branży drzewnej. Czy obecny rynek daje większe szanse małym przedsiębiorstwom?
Obecnie jest zdecydowanie łatwiej funkcjonować na rynku niż przed czterema laty. Dziś wiele firm naszego sektora odnotowuje zwiększoną liczbę zamówień. Klientów nie brakuje.

Z pewnością przyczynia się do tego koniunktura w budownictwie indywidualnym. Wydaje się, że posiadanie składu drewna i małej stolarni w bliskim sąsiedztwie aglomeracji miejskiej - czy też w samym mieście - znacznie podnosi obroty firmy.
Tak. Jesteśmy tego najlepszym przykładem. Muszę przyznać, że mijający rok był dla PHDiP Siekierki dobry. Oczywiście, w jakiś sposób pomogła nam obecna sytuacja gospodarcza, która sprzyja wzrostowi zysków w wielu branżach. Nie mogę narzekać na odnotowywane przez spółkę wyniki finansowe czy brak klientów.

A jak Pan ocenia obecną sytuację w branży?
W ostatnim czasie w krajowym przemyśle drzewnym nastąpiło wiele pozytywnych przemian. Moim zdaniem, bardzo dobrym posunięciem Lasów Państwowych była zmiana modelu dystrybucji surowca drzewnego. Ostatnio rozmawiałem z dwoma właścicielami podwarszawskich zakładów tartacznych, którzy potwierdzili moją opinię. Obaj dostali wystarczająco duży przydział surowca na cały rok. Wprawdzie podniesiono nieznacznie jego cenę, lecz przy obecnym popycie na produkty drzewne, przedsiębiorcy mogą sprzedać towar za wyższą cenę. To dla nich bardziej korzystne, niż bezczynne czekanie na materiał.

Kiedy przed dziewięciu laty uruchamiał Pan firmę szanse na duże zyski były zdecydowanie mniejsze. Skąd pomysł, aby zainwestować w przemysł drzewny?
Przywiązanie do tej branży miałem właściwie już we krwi, bo takie były tradycje rodzinne. Mój dziadek związany był z tym sektorem gospodarki już przed II wojną światową. Po jej zakończeniu także kontynuował pracę w przemyśle drzewnym. Również mój ojciec i stryj poszli tym śladem, a po nich także i ja. Po ukończeniu technikum drzewnego w Sobieszewie rozpocząłem pracę w składzie drewna na warszawskim Okęciu. Po 30 latach, w sytuacji dużych zmian polityczno-gospodarczych w kraju, postanowiłem rozpocząć własną dzialalność gospodarczą.

Dziewięć lat temu było jednak zdecydowanie trudniej na rynku niż w 1989 r...
To prawda. Początki spółki Siekierki nie były łatwe. Rozpoczynaliśmy działalność w 1998 r. Kiedy razem z moim nieżyjącym już dziś przyjacielem i wspólnikiem Adamem Smagą uruchamiałem biznes, na rynku funkcjonowało już wielu graczy. Później niewiele się zmieniło; konkurencji nigdy nam nie brakowało. Z drugiej jednak strony, czas zrobił swoje. Mówi się przecież, że aby firma zaczęła dobrze prosperować, potrzebuje na swój rozwój i zdobycie klientów dziesięć lat. Później działa już samoczynnie i wypracowuje większe zyski. My wkraczamy właśnie w ten korzystny okres: przybywa nam klientów i sprzedajemy więcej.

Co obecnie cieszy się największym popytem wśród klientów waszego składu drewna?
Wszelkie elementy konstrukcyjne oraz suche deski strugane. Obecnie modna jest także lita sosnowa deska podłogowa oraz deska obiciowa tzw. szalówka ( nie mylić z deską szalunkową do betonu) stosowana jako elewacje domów. W ostatnim okresie na zwiększenie sprzedaży powyższych desek ma wpływ ich bardzo dobra jakość wykonania. W tym roku wzrosła też bardzo sprzedaż popularnej już od wielu lat płyty OSB, do tego stopnia, że wczesną wiosną brakowało OSB, a niektórzy producenci podczas negocjacji pytali wprost o kwotę, jaką jestem w stanie im zapłacić. Ten kupował płytę, kto dał więcej. Dziś jej cena spadła i jest bardziej dostępna na rynku.

Coraz popularniejsze w ostatnich latach stały się też produkty tzw. małej drewnianej architektury ogorodowej. Czy nadal warto inwestować w ten segment?
Aby handlować programem ogrodowym trzeba posiadać zadaszone miejsca do przechowywania tego rodzaju asortymentu. Nie wykluczam, że po zwiększeniu terenu naszego składu zainwestujemy w te produkty. Z moich obserwacji wynika, że obecnie bardzo dobrze sprzedają sie sztachety drewniane, szczególnie z olchy, która jest gatunkiem wytrzymałym na trudne warunki atmosferyczne oraz tzw. płoty farmerskie tj. deski nieobrzynane układane poziomo.

Kiedy planujecie powiększenie terenu firmy?
Wiosną 2008 roku przenosimy się na nowy plac, o wielkości prawie 2900 m2. Nowa siedziba zlokalizowana będzie bardzo blisko dotychczasowej, na ulicy Antoniewskiej na warszawskich Siekierkach. To bardzo dobra lokalizacja, gdyż nasz firma znajduje się kilka minut jazdy od centrum budownictwa "Bartycka" oraz jednej z głównych arterii komunikacyjnych Warszawy tj. ul. Czerniakowskiej. Dodatkowo atrakcyjności lokalizacji podnosi fakt, iż w niedalekiej  przyszłości powstanie w pobliżu wiele osiedli mieszkaniowych. Nasz nowy plac będzie większy o około 600 m2 i dzięki temu będziemy mogli postawić większe namioty magazynowe. Dzięki nim, możliwe będzie składowanie większej ilości płyt i sklejek oraz suchego drewna struganego. W najbliższym czasie czeka nas więc praca nad aranżacją nowego składu.

Pełna nazwa Pańskiej firmy brzmi: Przedsiębiorstwo Handlu Drewnem i Płytami "Siekierki" s.c. Lesiewski i Synowie. Jak duży wpływ na sukcesy Siekierek mają Pańscy synowie?
Synowie Piotr i Michał (bliźniacy) są źródłem wielu ciekawych pomysłów, np. stworzenia i stałego rozbudowywania naszej strony internetowej, dzięki której zyskujemy wielu nowych klientów. Ich pomysłem jest także wprowadzenie, ale już na nowym składzie, usługi cięcia płyt, która pozwoli nam na zwiększenie sprzedaży płyt i sklejek. Już planują zakup nowych magazynów namiotowych, które będą specjalnie dostosowane do naszego asortymentu, co bardzo poprawi wykorzystanie powierzchni magazynowej oraz ułatwi dostęp do sprzedawanych towarów. W tej chwili jest to jedna z największych naszych bolączek, a z tego co wiem dotyczy to większości składów budowlanych. Synowie planują leasing nowego podnośnika widłowego, samochodu dostawczego oraz profesjonalnej piły formatowej do cięcia płyt. Już przygotowują się do złożenia w styczniu wniosków o dofinansowanie tych inwestycji z funduszów Unii Europejskiej.  Na pytanie jaki wpływ mają moi synowie na sukces firmy? Odpowiadam- mam nadziej, że skutki ich działania będą w dłuższej perspektywie bardzo owocne.

Choć moi synowie posiadają wykształcenie prawnicze, to zdecydowali się na kontynuowanie rodzinnych tradycji w branży drzewnej. Michał odpowiada w naszej spółce za obszar administracyjno-prawny oraz marketing, a Piotr - za handel oraz dystrybucję towaru. Mam nadzieję, że po zdobyciu niezbędnego doświadczenia niebawem przejmą stery firmy.

Czego dziś oczekują od was klienci?
Stali klienci oczekują - jak ja to nazywam "4 x Z" tj. zadzwonił, zamówił, zapłacił, zapomniał - reszta to nasz kłopot - i tak ma być. Przy dzisiejszym tempie życia w Warszawie jest to konieczność.
Przy reklamacjach, a częściej przy wymianie towaru nigdy nie ma dyskusji, klient ma swoje racje, a przecież nikt reklamując lub zwracając towar nie robi tego złośliwie. On też ma z tym kłopot, a dla nas to zwykła praca.
Rośnie też szybko grupa klientów poszukująca tarcicy i wyrobów z drewna o dobrej jakości, a szczególnie o dokładnej obróbce i odpowiedniej wilgotności. Przez parę lat miałem z tym dużo kłopotu, ale obecnie przy niskiej cenie Euro opłaca się sprowadzać drewno dobrze wykonane i estetycznie pakowane z krajów skandynawskich.
Klienci oczekują także indywidualnego podejścia oraz co raz częściej proszą o poradę dotyczącą małych rozwiązań konstrukcyjnych. W miarę możliwości służymy im pomocą.

A więc specjalistyczna porada jest dzisiaj w cenie.
Jak najbardziej. Proszę zobaczyć, że mimo bogatej oferty wielkopowierzchniowych marketów budowlanych, klienci nie szturmują tych obiektów. Powód? Brak tam handlowców posiadających fachową wiedzę. Zatrudnieni w tych placówkach młodzi pracownicy bardzo rzadko potrafią rozwiać wątpliwości techniczne, z którymi zwracają się do nich klienci. Potrzebne jest doświadczenie. Ja już po kilku chwilach rozmowy z klientem mogę stwierdzić, jaki jest jego poziom wiedzy fachowej i czego on poszukuje.

I jak jest z tym poziomem?
Nie jest najlepiej. Nie brak takich, którzy nie wiedzą po co przyjechali. Wprawdzie znają finalny cel swoich wysiłków, ale nie wiedzą jak się do tego zabrać, co kupić i w jaki sposób zaplanować realizację inwestycji.

Co Pan w takich przypadkach robi?
Oprócz synów mam w firmie jeszcze dwóch bardzo dobrych pracowników, Piotra i Marcina, którzy mimo jeszcze młodego wieku wiele lat pracują w branży drzewnej i mają duże doświadczenie w doradzaniu klientom tzw. "niezdecydowanym". Słyszę od kupujących, że w supermarketach może jest trochę taniej, ale nie ma indywidualnego podejścia do klienta. Dzięki temu, że jesteśmy firmą rodzinną możemy być bliżej klienta i "dopieścić" każdego z osobna.
Niestety, często konstruktorzy opracowują plany konstrukcji dachów, które w żaden sposób nie przystają do rzeczywistości rynkowej. Zdarza się, że sugerują oni klientowi trudne rozwiązanie techniczne lub zakup brakującego na rynku rodzaju drewna. Nie ma zamówienia nie do zrealizowania, ale część przedstawianych przez klientów projektów byłaby bardzo czasochłonna do realizacji, a przede wszystkim dużo droższa, a nie zawsze jest to niezbędne. Z tego powodu bardzo często dokonujemy modyfikacji zamówienia, aby klientów nie narażać na niepotrzebne koszty.

Gotowe wykresy wydają się bardzo dobrą pomocą w wykonywaniu konstrukcji drewnianych. Technika komputerowa okazuje się pomocna.
Tak, technika komputerowa okazuje się pomocna, ale wbrew pozorom, rozwiązania takie wcale nie należą do najprostszych. Moim zdaniem, wielu trudności podczas realizacji konstrukcji drewnianych udałoby się uniknąć, gdyby projektanci korzystali ze standardowych wymiarów elementów konstrukcji, tak często jak to tylko jest możliwe. Rozwiązania na zamówienie zazwyczaj niosą ze sobą konieczność dłuższego oczekiwania na materiał. Często klienci, przy niestandardowych zamówieniach, mają kłopoty jeżeli w trakcie budowy zostanie uszkodzony jakiś element konstrukcyjny, gdyż wtedy muszą często oczekiwać na wykonanie takiego jednego elementu dosyć długo. Przy standartowych przekrojach nie ma tego problemu, gdyż są one dostępne od ręki.

Z pewnością do tych problemów przyczynia się też niedobór specjalistów na rynku. Gdzie Pańskim zdaniem można ich dzisiaj szukać? Czy zmiana przepisów może tu pomóc?
Nie jestem zwolennikiem wprowadzania sztucznych rozwiazań na rynku pracy. Oczywistym jest, że głównym czynnikiem przyczyniającym się do niedoboru specjalistów są zarobki. Jeśli będą one zbyt małe, aby zadowolić Polaków, prawdopodobnie usatysfakcjonują siłę roboczą z Ukrainy czy Białorusi. Pamiętajmy jednak, że wartość wynagrodzeń w Europie będzie się z biegiem czasu coraz bardziej wyrównywać.

Co władza ustawodawcza w Polsce mogłaby zrobić, aby poprawić sytuację małych przedsiębiorców branży drzewnej?
Najlepiej, aby politycy nie ingerowali w gospodarkę. Obecna sytuacja rynkowa jest bardzo zadowalająca. Wprowadzone ostatnio podwyżki cen drewna w niektórych częściach kraju nie powinny przerażać w sytuacji rosnacego popytu na produkty z drewna. Zresztą, tegoroczny wzrost cen surowca okrągłego był niewielki. Nie jest jeszcze wiadomo jak będą się kształtowały ceny w przyszłym roku. Tartacznicy uważają, że będzie to około 10 % wzrost w skali roku.

Mówił Pan, że sprowadzacie surowiec z Pomorza. Czy, zważywszy na dosyć wysokie koszty transportu, nie lepiej byłoby poszukać sobie dostawcy bliżej Warszawy?
Sprowadzam towar nie tylko z Pomorza, ale także z województwa świętokrzyskiego, podlaskiego oraz opolskiego. Cena za transport zależy od umowy z tartakami. Nasze przewidują, że płacimy za metry sześcienne surowca załadowane na TIR-a, a nie za przejechane kilometry. To sprawia, że dostawcy zależy na tym, aby całkowicie zapełnić naczepę materiałem. Nikt na tym nie traci. Innym problemem jest to, iż dostawcy położeni blisko  Warszawy są drożsi, ponieważ ma do nich bezpośredni dostęp klient detaliczny.  Muszę jednak przyznać, że pewien problem stanowi dla nas długi czas oczekiwanie na dostawę. Firmy transportowe niechętnie wyruszają w kierunku stolicy, gdyż rzadko można z niej coś wywieźć. Nietrudno o zamówienie przywozu towaru do Warszawy; gorzej z wywozem. Nikt nie chce wracać "na pusto". Kierowcy TIR-ów często czekają u mnie na placu po kilkanaście godzin nim dostaną nowy kurs.

Czy wejście Polski do Unii Europejskiej przełożyło się w jakiś sposób na sytuację małych przedsiębiorstw drzewnych, takich jak wasza spółka?
Wejście naszego kraju do struktur europejskich zachęciło kolejnych inwestorów do działań w Polsce. W efekcie jeszcze bardziej poszerzyła się oferta rynkowa, a przede wszystkim jej jakość. Z drugiej strony, polski akces do Unii Europejskiej przyczynił się do kolejnych dużych przedsięwzięć wielkich koncernów, np. firmy IKEA, która w tym roku otworzyła swój gigantyczny zakład drzewny na Mazurach. Nie jest to korzystne dla małych regionalnych tartaków, bo odbiera on od Lasów Państwowych ogromne ilości surowca. Jednakże rola małych firm w branży drzewnej jest nie do przecenienia, gdyż są one zdecydowanie bardziej elastyczne. W małym tartaku mogę złożyć zamówienie na zróżnicowany materiał w jednej dostawie, natomiast w dużym zakładzie mogę kupić pojedynczą dostawę tylko jednego rozmiaru.

Innym nieprzewidzianym skutkiem wejścia Polski do Unii Europejskiej jest obowiazującą dyrektywa o spalaniu biomasy. Jej przepisy doprowadziły do kuriozalnej sytuacji, gdzie elektrownie stały się bezpośrednią konkurencją dla fabryk płyt wiórowych. Efektem tego ustawodawstwa może być droższa produkcja w tych zakładach.

Jedną z korzyści płynących z obecności Polski w Unii Europejskiej jest możliwość otrzymania dotacji na realizację inwestycji w firmie. Czy korzystaliście już z tego źródła finansowania przedsięwzięć?
Jak już wspomniałem robimy wstępne rozeznanie w możliwościach skorzystania z dotacji z Unii Europejskiej. Wiemy już, że na przykład na zakup wózka widłowego czy samochodu dostawczego jest możliwe uzyskanie dotacji, ale cały proces jest długotrwały. Nieustannie dzwonią do nas rzekomi specjaliści oferujący swoją pomoc w zdobyciu środków z Unii Europejskiej. Mam jednak wrażenie, że część z nich to osoby próbujące wyłudzić pieniądze od przedsiębiorcy. Mówię to z własnego doświadczenia, gdyż jedna z firm namawiał nas do kupna specjalnego "kompendium wiedzy" na temat dotacji z Unii Europejskiej, jednakże po bliższym sprawdzeniu okazało się, iż są to zwykli naciągacze.

A co z nieuczciwymi kontrahentami?
Na szczęście w Polsce rynek staje się coraz bardziej przejrzysty, przez co eliminowane są nieuczciwe podmioty gospodarcze. Przedsiębiorcy branży drzewnej często informują się nawzajem o tego typu podmiotach.

Czy w branży nadal trudno z zaufaniem biznesowym?
Wbrew pozorom jest coraz łatwiej. Minął już okres obawy przed kontrahentem, choć przedsiębiorcy nie oczekują gwarancji jedynie od sprawdzonych przez lata partnerów handlowych.

Jak długie są terminy płatności w branży drzewnej?
Teoretycznie wynoszą dwa tygodnie; w praktyce sięgają miesiąca.

Jaki jest najlepszy sposób na zweryfikowanie uczciwości partnera handlowego?
Najdoskonalszym miernikiem jest czas. Jeśli kontrahent przez pewien czas odbiera towar i regularnie płaci, to warto mu zaufać. Rzetelnego klienta można poznać po regularności zapłat za towar.

Na zakończenie pytanie o kryterium zakupowe maszyn do obróbki drewna. W jaki sprzęt chcecie wyposażyć stolarnię? Czym będziecie się kierowali?
Stolarnia to zbyt dumnie brzmi. Świadczymy tej chwili niektóre usługi stolarskie takie jak struganie drewna. Jednakże nigdy naszym celem nie będzie stworzenie stolarni w pełnym tego słowa znaczeniu. Od przyszłego roku chcemy rozszerzyć naszą działalność o  formatowanie płyt. Podstawowym kryterium zakupowym będzie jakość urządzenia i dostęp do serwisu. Nie chcemy eksperymentować z maszynami używanymi, bo takie maszyny już mamy. Jednak gdy rozpoczynaliśmy działalność  nie było nas stać na inne maszyny. Teraz sytuacja wygląda lepiej dlatego piłę do formatowania płyt będzie na pewno nowa. Pozostałe maszyny będziemy wymieniać sukcesywnie na nowe w przyszłości.

Dziękuję za rozmowę i życzę realizacji planów.

Napisz do nas